Wczoraj i dziś rozgrywano drugą serię gier w Halowej Lidze Juniorów (Kraków). W grupie pierwszej drugie zwycięstwa zanotowały: Clepardia, Prądniczanka i Dziecanovia. Te zespoły nadają na początku rozgrywek ton lidze. Przełamać nie może się za to Wieczysta, która po minimalnej porażce z Prądniczanką tydzień temu, tym razem o jedną bramkę uległa Puszczy Niepołomice.
Niepołomiczanie prowadzili już 4:1, ale w końcówce przycisnęli zawodnicy z Krakowa. Udało im się zdobyć dwie bramki, lecz na dalszy pościg nie pozwolił już czas. Oto co po meczu powiedzieli trenerzy:
- Przyjechaliśmy po to żeby się pobawić, a taki turniej jest fajną okazją do tego celu - jest to rzecz przyjemna i pożyteczna, pozwala w roztrenowaniu pobawić się piłką. Szkoda tylko, że w naszą grę wdarło się rozluźnienie. Młodzi chłopcy nie mają jeszcze tego wyrachowania, nie wiedzą, że to jest hala i że jak prowadzi się na kilka minut do końca trzema bramkami, to wszystko może się jeszcze zdarzyć. Dwie, trzy szybkie akcje mogą zmienić wynik meczu. Jak się już "siądzie" na przeciwniku, to trzeba to kontynuować. To jest nasza bolączka - w ostatnim meczu wygrywaliśmy 3:2 na kilka minut przed końcem, a przegraliśmy 4:3 - mówił po meczu Łukasz Gorszkow, trener Puszczy.
- Jestem bardzo zadowolony, tym bardziej że wczoraj wygraliśmy turniej halowy w Kłaju i chłopcy trochę odczuwali zmęczenie. Spodziewałem się, że w związku z tym może nas trochę "braknąć" kondycyjnie. Ale ogólnie jestem bardzo zadowolony, bo mam taką drużynę, która ambicją potrafi "góry przenosić". Weekend bardzo udany, choć trochę żal, że dziś brakło tej jeszcze jednej bramki w końcówce - komentował Robert Bieroń, trener Wieczystej.